Dlaczego pokolenie Y i Z nie chce pracować w Dziale zakupów i co zrobić, aby chciało?

Wielu menedżerów, z którymi odbyłem rozmowy, zadawało mi pytania, co z nimi lub ich organizacjami jest nie tak, że trudno im zatrudnić kogoś z pokolenia Y, jeszcze trudniej z pokolenia Z. Nawet jak się to uda, to nie na długo…

Czy jesteśmy skazani na pokolenie X?


Na wstępie może krótka definicja tego, czym jest pokolenie Y i Z

Pokolenie Y (milenialsi) – pokolenie ludzi urodzonych w Polsce od 1984 do 1997 roku, a w innych krajach np. USA pokolenie wyżu demograficznego z lat 80. i 90. XX wieku. Nazywane jest również „pokoleniem Milenium”, „następną generacją”, „pokoleniem cyfrowym” oraz „pokoleniem klapek i iPodów”. Po raz pierwszy nazwa ta pojawiła się w 1993 w tygodniku „Advertising Age” i dotyczyła dzieci urodzonych w latach 1980–1995. Datowanie ludzi z pokolenia Y nie jest ścisłe, jednak według większości źródeł, pokolenie Y to osoby urodzone między 1980 a 2000 rokiem, i dzieli się je na młodszych i starszych źródło.

Pokolenie Z (generacja Z, pokolenie internetowe) – pokolenie ludzi urodzonych w Polsce po 2000 roku, dopiero wkraczających na rynek pracy. Według innych źródeł, to pokolenie urodzone po 1990 roku, w latach 1990–1997, po 1995 roku lub po 1996 roku źródło.

Stan zakupów w Polsce

Na wstępie trochę prawdy po odbyciu ponad 1000 wywiadów z menedżerami działów zakupów w małych, średnich i dużych firmach. Otóż często podcina się im “skrzydła” i skazuje na rolę realizatora poleceń z góry. Ok 60% firm jest zarządzanych bardzo operacyjnie, co nie ułatwia budowania silnej pozycji zakupów w firmie. Zadając prezesom pytanie: “Ile u Was z każdej przyniesionej przez dział sprzedaży złotówki wydawane jest na dostawy i usługi?”, nie zawsze można uzyskać precyzyjną odpowiedź. Dla firm produkcyjnych to nawet 60-85%. Mniej znaczące zakupy są w firmach usługowych, sięgają 10-40%. Sam miernik nic nie oznacza, gdyż jedna firma ma dużo outsourcingu, a inna większość robi sama, a wtedy ten wskaźnik spada i, przy okazji, rosną koszty wynagrodzeń. Konkludując, dział zakupów ma zazwyczaj słabą pozycję w firmie, pomimo że wiele od niego zależy. Jednak na przestrzeni ostatnich 5 lat bardzo wzrosła świadomość zarządów i sytuacja zmienia się na lepsze.

Szukanie dostawców przez wyszukiwarkę. Nowe pokolenie doskonale rozumie, że to nie jest efektywne działanie.

Strategia Działów IT

Jak wiemy, na rynku pracy brakuje dobrze wykwalifikowanych programistów. Ich praca jest zatem wysoko ceniona, gdyż to dobro rzadkie, a potrzeby są duże.

Nie byłoby tak, gdybyśmy nie marnotrawili ich zasobów i nie próbowali wymyślać koła na nowo.

Działy IT zazwyczaj nie mają strategii rozwoju lub ich istniejąca strategia ma błędne założenia. Każda firma powinna mieć zdefiniowane 20% procesów (nie mylić z funkcjonalnościami), które są dla niej kluczowe. Pozostałe 80% to standard, więc trzeba brać rozwiązania pudełkowe, tam gdzie się da i najlepiej w SaaS, aby to poszczególni liderzy (np. HR, finanse, księgowość) mieli wpływ na to, na czym pracują, a IT dawało im tylko wytyczne w zakresie integracji i bezpieczeństwa. Tymi procesami nie zajmuje się IT, ponieważ dużo taniej i efektywniej będzie skorzystać z kogoś, kto ma skalę i robi to na co dzień. Oczywiście dla każdego te 20% będzie inne, np. dla firmy księgowej program do księgowości będzie w tych 20%, ale dla firmy produkcyjnej już niekoniecznie. Nie będę rozwijał wątku, że trzeba mieć szynę danych oraz zarys infrastruktury, aby wiedzieć, jakie są wymagania na wejściu i wyjściu w zakresie wspomnianych 80% niekluczowych procesów.

Gdyby IT zajmowało się tylko 20%, to lepiej spożytkowałoby swoją pracę, a że tego nie robi, to wdraża się do całości procesów ciężkie systemy ERP, które po wdrożeniu i audycie dają w rezultacie obraz nędzy i rozpaczy, pomimo wylewania hektolitrów potu przez osoby odpowiedzialne za wdrożenie. W firmie, a szczególnie w dziale zakupów, panuje klikoza, mailoza, exceloza i guugloza.

Klikasz i klikasz – nic więcej nie robisz tylko klikasz. To są rzeczy, które nudzą nowe pokolenie i sprawiają, że szybko się wypalają.

Rekrutacja pokolenia Y i Z

Osoby z pokolenia Y oraz Z nie chcą klikozy, mailozy, excelozy i guugozy, ponieważ są przyzwyczajone do prostoty, a nie klikania w 20 zakładek, aby po 15 minutach wygenerować zamówienie. Nie chodzi o ich czas, gdyż firma im płaci, ale o to, że taka praca ich nudzi i frustruje i nie są w stanie pracować na dłuższą metę jak pokolenie X, który pamięta erę papieru. Świetny film o zachowaniach pokolenia Y jest na kanale YouTube pod linkiem (z udziałem Simona Sinka).

Firma ma ciężkiego ERP-a, za którego przy dużej skali zapłaciła miliony i pewnie niebawem będzie musiała go zastąpić kolejnym ciężkim ERP-em, gdyż cykl życia oprogramowania nie jest wieczny. Do tego nie będzie ludzi, którzy w tym ERP-ie chcą pracować 🙂

Dziesiątki arkuszy Excel – każdy do czegoś innego. To jest to, czego nowe pokolenie chce uniknąć.

Recepta

Oczywiście samoświadomość zarządu, w wyniku której powierza on większą odpowiedzialność dyrektorowi zakupów oraz dobra strategia działu IT, który nie chce zarządzać wszystkim, czyli, tak w zasadzie, niczym. Wtedy też rodzi się opcja wyeliminowania w dziale zakupów klikozy, mailozy, excelozy i guugozy prostą i łatwą w obsłudze platformą zakupową wraz z aktywną bazą ponad 132 tys. dostawców (stan na 31.12.2019). Dodatkowo dzięki temu, że jest to rozwiązanie chmurowe, jego koszt jest marginalny i znaczna część firm więcej pieniędzy wydaje na papier toaletowy niż wydawałaby na platformę zakupową. Najkrótsza stopa zwrotu to jedno postępowanie, a najdłuższa to kilkanaście miesięcy. Są też ludzie, który mają obecnie ponad 400 takich wdrożeń rocznie i robią to niczym dobrze naoliwiona maszyna. Ich poziom wiedzy jest na tyle wysoki, że nie muszą przez tygodnie analizować procesów, aby zaproponować rozwiązanie dopasowane do danej organizacji, gdyż procesu zakupowego nie powinno się wymyślać na nowo. Powinno brać się dobre i sprawdzone procesy i nie analizować dlaczego, tylko zobaczyć efekty zmian. Jeżeli jesteś w grupie, która chciałby zatrudniać pokolenie Y lub Z, to chyba nie masz wyjścia i nie pozostaje Ci nic innego jak skontaktować się ze specjalistą.

Tylko maile i maile. Setki maili. Wracasz z urlopu i zaczynasz „kopać”. Nowe pokolenie nie chce kopać, chce działać. Efektywnie i kreatywnie.

Pozdrawiamy,

zespół OpenNexus

Artykuły

Zespół Sprzedaży bez prowizji, czy to możliwe?

Będę się tutaj dzielić z Wami wrażeniami i odczuciami Handlowców związanymi z transformacją działu Sprzedaży z modelu “kapitalistycznego” (kij, marchewka, hierarchia)  w model turkusowy oparty

Open Nexus Sp. z o.o.

Bolesława Krzywoustego 3,

61-144 Poznań

NIP 7792363577